O kobiecości słow kilka…

Czy kobiecość w ogóle możliwa jest do zdefiniowania? Czym jest? W każdej kulturze, religii i czasach czymś innym. Zmienna jak sama kobieta.

Ile zakątków świata, tyle wyobrażeń, czym kobiecość miałaby być. I czy w ogóle istnieje jako coś oddzielnego? Na przykład w oderwaniu od tego, czym jest męskość?

Nie o definicję toczy się spór, raczej o próbę uchwycenia zjawiska, które kreuje głównie męski świat. Ale czy kobiecość jest jedynie odpowiedzią na męskie oczekiwania? W jakim stopniu podlegamy tym kreacjom, a na ile same świadomie z tego korzystamy?

SILNA CZY SŁABA

Wyklęta albo wielbiona pod niebiosa. Kobieta w religiach świata może być tylko w dwóch skrajnych postaciach – jako kusicielka, córa Koryntu, gorszycielka albo, na drugim brzegu – święta, anioł co zstąpił z nieba albo żywcem do niego wzięta.

Religie przypisują kobietom różne role, ale zazwyczaj niższe społecznie i  podrzędne mężczyźnie. Zarówno w Islamie, chrześcijaństwie, jak i w Judaizmie, pomimo teoretycznej równości płci, rolą kobiety jest rodzenie dzieci, zajmowanie się rodziną i bycie religijną. To mężczyzna jest tym, który kreuje i zmienia świat, to on decyduje o losach świata, zasiada w jego strukturach, zarządza, zmienia. Dla kobiety światem pozostać ma najbliższa rodzina i nieprzynoszenie hańby mężowi lub ojcu.

Są też religie, w których to kobieta ma moc kreatora. Nazywana Boginią Matką albo Wielką Boginią czczona była już w neolicie, jeszcze przed powstaniem powyższych systemów religijnych; boginie obecne były też w kulturze starożytnej, a dziś wciąż czczone są np. w hinduizmie.

CO NATURA, CO KULTURA

Kobieta we współczesnym nam świecie zachodnim musi być młoda, piękna i bardzo szczupła. Właściwie ideał dla większości kobiet nie do osiągnięcia, chyba że za pomocą fotoszopa lub ingerencji chirurgicznej. Jest tak, bo dziś kobietę traktuje się jak wieszak, na którym dobrze mają wyglądać produkty do sprzedania. Jednym słowem ona sama stała się produktem.  Złośliwi twierdzą, że to na „zamówienie” mężczyzn zajmujących się modą – których ideałem piękna najczęściej jest raczej chłopiec.

Ale co było przed erą celebrytów? Na przykład Rita Hayworth – aktorka i tancerka święcąca triumfy w latach 40. i 50., kobieta tak piękna, że posąg odwzorowujący jej figurę wrzucono do oceanu, by kiedyś, po latach, gdy nasza cywilizacja wymrze lub zaginie, przybysze z innych planet wiedzieli, jak cudowne istoty zamieszkiwały Ziemię.

Ale zanim nastała era filmów, gwiazd i tabloidów, ludzie w różnych zakątkach świata mieli swoje preferencje, mocno związane z tym, w co wierzą i w jakiej kulturze wyrośli. W wielu narodach decydujące o urodzie  kobiety były krągłe piersi albo biodra, co łączyło się z kobiecą seksualnością i płodnością. W Mauretanii im kobieta większa, tym piękniejsza, powinna być wręcz otyła, bo jej „bogate walory” symbolizują dobrobyt, dostatek. Taka duża kobieta świadczyła tak naprawdę nie o sobie samej tylko o swoim mężczyźnie, który wysyła światu komunikat: „oto jestem bogaty, mojej żonie przy mnie niczego nie zabraknie”.

W Chinach – przeciwnie. Kobieta powinna być drobniutka, szczupła, a najważniejszy aspekt jej kobiecości, który działa na mężczyzn jak afrodyzjak, to stopy. Im mniejsze, tym piękniejsze – małe dziewczynki przez lata maltretowane były przymusem wiązania sobie palców pod stopy, by te nie urosły zanadto. Inaczej trudniej byłoby znaleźć sobie męża…

Duży biust, w rozmiarze D i E, spodoba się w Indiach, we Włoszech panowie szaleją za blondynkami; jasna cera będzie zachwycać mężczyzn muzułmańskich, w wielu kulturach, np. azjatyckich, ogromnym walorem kobiet będą wypielęgnowane, długie włosy.

Kobiety, by podobać się mężczyznom, a co za tym idzie zdobyć „najlepszą partię”,  zdolne są do wielkich wyrzeczeń – chudną lub tyją, w zależności od potrzeb, ale też kaleczą sobie ciało lub poddają bolesnym zabiegom mającym uwydatnić czy usta, czy biust, czy pośladki. W niektórych kulturach kobiety noszą na sobie kilogramy obręcz (np. na szyi, która dzięki temu ma być bardzo długa) albo wyrywają sobie przednie zęby – w naszej kulturze też wkuwamy sobie w różne części ciała metalowe ozdoby, by przykuć uwagę mężczyzn.

Mówienie o kobiecości bez męskiego kontekstu mija się z celem – chcemy być kobiece często nie dla siebie, ale dla nich. Oddziałujemy na siebie, musimy się przyciągać by przetrwał świat, ale na szczęście coraz więcej kobiet chce się czuć kobieco także dla siebie.

DOCENIAJ TO, JAKA JESTEŚ

Co by nie powiedzieć kobiety współczesne zatęskniły za swoja mocą. Kobiecość utożsamiają z kreatywnością, z troską, ale także z samostanowieniem. Niekoniecznie z niezależnością. Mądra kobieta wie, że świat składa się z energii męskiej i energii kobiecej, i że są sobie potrzebne.

To świat zewnętrzny narzuca kanony kobiecości – jest niewykonalne by podążać za zmieniającymi się w dziejach świata i w zależności od miejsca, z którego pochodzimy kanonami. To, co wydaje się najbardziej sensotwórcze – to dobrze czuć się z własną kobiecością, czyli z samą sobą.  I innymi kobietami. Nie zastanawiaj się, czy spełniasz czyjeś oczekiwania, czy wpisujesz się w lansowany model – zapytaj sama siebie, czy dobrze się czujesz sama ze sobą, czy siebie lubisz, niezależnie od tego ile masz lat, jak wyglądasz i w jakim rozmiarze nosisz sukienkę. Albo spodnie – jeśli wolisz!

Kobiecość to przecież nie tylko wygląd odróżniający nas od mężczyzn, także zbiór cech przynależny właśnie nam – choć nie każda kobieta jest matką, to większość z nas te instynkty opiekuńcze, macierzyńskie ma, dla większości z nas ważniejsze są w życiu relacje niż np. stanowiska polityczne i decydowanie o losach świata, kobiety raczej chronią życie niż wystawiają je na stratę podczas wojen, itd., itp. To, co nas odróżnia od mężczyzn i łączy jako kobiety to właśnie troska o życie, opiekuńczość, kreatywność, obecność przy innych ludziach – relacyjność, a więc jeśli nie fizyczne, to duchowe bycie matką.  Ale siła mądrych mężczyzn też jest nam potrzebna – by świat pozostał w równowadze. A nie w walce o różne wizje tego świata.

To nie znaczy, że kobiety chcące się realizować jako prezesi, ministrowie czy kierowcy rajdowi nie są kobiece. Jeśli będziemy robić to, co lubimy,  spełniać się w się zawodowo i prywatnie, czuć dobrze same ze sobą, ale także z innymi, to będziemy emanować pogodą ducha i pewnością siebie. A to zawsze jest atrakcyjne dla innych, bez względu na płeć.

I dobre dla nas.

Bez względu na to, kim jesteś, jaki masz zawód, czym się zajmujesz, gdzie mieszkasz i w co wierzysz – należy ci się szacunek. Najpierw sama sobie go okaż.

Renata Mazurowska

Dodaj komentarz