Dziękuj, dziękuj, dziękuj

Motto:
Bądźmy wdzięczni za ten dzień, nauczyliśmy się bowiem wiele; jeśli nie nauczyliśmy się wiele, to przynajmniej nauczyliśmy się trochę; jeśli nie nauczyliśmy się trochę, to przynajmniej nie zachorowaliśmy; jeśli zachorowaliśmy, to przynajmniej nie umarliśmy. Bądźmy więc wdzięczni.
                                                                                                                                Budda

Wdzięczność ma ogromną moc. Pozwala poczuć się bogatym bez względu na stan posiadania. Zmienia sposób myślenia o tym, co mamy i co możemy mieć.

IMG_1233Co wieczór przed snem staram się przypomnieć sobie pięć rzeczy, za które jestem dziś wdzięczna. To mogą być drobne i wielkie sprawy. Dobre samopoczucie, list od przyjaciela, pyszny obiad, słoneczna pogoda, załatwiona sprawa w urzędzie. Albo to, że przyjaciel ma ochotę wypić ze mną herbatę.
Gdy budzę się rano, dziękuję za to, że otworzyłam oczy. Dziękuję, że jestem.
Bo przecież mogłoby mnie nie być.

Catherine Devrye, ceniona na całym świecie autorka poradników, miała 20 lat, gdy wraz z nagłą śmiercią rodziców runął jej bezpieczny świat. Wyruszyła z plecakiem do Australii. Była w życiowym dołku, rozsypana na tysiące kawałków, ale nieoczekiwanie spotkała duchowego nauczyciela w postaci dobiegającego już osiemdziesiątki prostego robotnika. Powiedział jej: „Niezależnie od tragedii, które dotykają wszystkich wcześniej czy później, każdy przeżyty dzień jest dobrym dniem”.
– Jakże często tęsknimy za czymś nieokreślonym, zamiast cieszyć się tym, co mamy – mówi Catherine. – Jakże często pozwalamy, by sen z powiek spędzały nam błahostki. Jakże często wyładowujemy złość na najbliższych, tracimy właściwą
perspektywę.

Życie zwykłe jest niezwykłe
Rutyna codzienności rzadko pozwala nam cieszyć się błahostkami. Uwagę koncentrujemy na sprawach, które komplikują nam zwykłe funkcjonowanie – kolejka na poczcie, zepsuta drukarka, brak zasięgu w komórce, dzieci hałasujące u sąsiada. Gdybyśmy jednak zmienili perspektywę, okazałoby się, że mamy za co dziękować – w kolejce na poczcie możemy poczytać książkę lub pomedytować, zepsuta drukarka może skłoni nas, by zadzwonić do dawno niewidzianego znajomego, który pomoże w kłopocie; brak zasięgu telefonu zapewni chwilę wytchnienia, a dzieci sąsiada, być może, przywołają wspomnienia beztroski naszego dzieciństwa.
Kasia, zaganiana mama dwójki przedszkolaków, docenia banalność swojego życia:
– Marzenia mam proste i prowadzę zwykłe życie. Wdzięczna jestem za zdrowie dzieci i Filipa, za miłość i przyjaźń, jaką mam. Wdzięczna jestem za spędzony wspólnie czas i za spokój w sercu i w duszy. Nie dziękuję jakoś specjalnie, nie chodzę do kościoła, ale jestem świadoma i często o tym myślę. Jak mogę, to staram się pomóc innym. Może to jakaś forma wdzięczności?
Beata, która zakłada własną firmę, jechała kilka tygodni temu zawieźć ważne dokumenty, aby otrzymać dotację z UE. Autobus, którym podróżowała, łagodnie tańczył na drodze. Uważnie czekał na ostatniego wsiadającego pasażera, z gracją ruszał, mknął niespiesznie, spokojnie hamował przed przystankiem.
– Tak mnie zdumiała ta jazda zwykłym autobusem, zupełnie odmienna od wcześniejszych moich doświadczeń z komunikacją
miejską, że aż zajrzałam do kabiny kierowcy, by sprawdzić, kto tak pięknie tym wielkim samochodem kieruje – mówi
Beata. – To była drobna blondynka. Skupiona i uważna.
Nie mogłam się oprzeć, by nie podejść do niej przy wysiadaniu i nie podziękować za przyjemną i bezpieczną jazdę. Uśmiechnęła się lekko zażenowana, ale ja wiem, że sprawiłam jej przyjemność, okazując wdzięczność, choć to przecież
jest jej praca.
– Nic nas nie kosztuje wypowiadanie tego magicznego słowa – uważa Catherine Devrye – tymczasem działa ono jak dobrze oprocentowana inwestycja. Zajmuje sekundę, a pozostaje w pamięci znacznie dłużej. Za każdym razem, gdy wybieram się
za granicę, uczę się słów podziękowania w obcym języku. Merci, che che ni, kiaora, danke, domo arigato, terimakasi, asanti-san. „Dziękuję” w każdym języku czyni cuda.

Mam szczęście
Wśród wielu otrzymanych maili szczególnie lubię ten, który uświadamia mi, jak wiele mam: „Gdyby można było zmniejszyć ludność całego świata do wioski o 100 mieszkańcach, zachowując proporcje wszystkich ludzi mieszkających na Ziemi, sześć osób posiadałoby 59 procent całego bogactwa, 80 mieszkałoby w ubogich domach, 70 byłoby analfabetami, 50 cierpiałoby niedożywienie, jedna umierałaby właśnie, jedna właśnie by się rodziła, jedna posiadałaby komputer, a jedna – dyplom wyższej uczelni. Jeśli obudziłeś się dziś w dobrym zdrowiu, masz więcej szczęścia niż milion ludzi, którzy nie ujrzą już przyszłego tygodnia. Jeżeli nigdy nie zaznałeś wojny, więzienia, tortur, nie byłeś bliski śmierci głodowej, masz lepiej niż 500 milionów ludzi. Jeśli możesz pójść do kościoła bez lęku, że ktoś cię pobije lub zabije, masz więcej szczęścia niż trzy miliardy ludzi. Jeśli masz pełną lodówkę, ubranie, dach nad głową i miejsce do spania, jesteś bogatszy od 75 procent mieszkańców Ziemi. Jeśli twoi rodzice jeszcze żyją i są ciągle małżeństwem, jesteś osobą absolutnie wyjątkową”.

Budzę się w czystej pościeli, nad głową nie przelatują kule i bomby. Mam dostęp do pitnej wody. Mam dwie ręce i obie nogi. Umiem czytać i pisać. Nie głoduję. Nie choruję. Mam rodzinę, przyjaciół. Czy to nie majątek? Dziękuję.
– Powinniśmy być wdzięczni losowi za to, czym nas obdarowuje i przynajmniej raz dziennie mówić cichutko „dziękuję” – uważa Catherine. – Nawet jeśli w danym momencie nie wszystko układa się po naszej myśli. Niezależnie od tego, jak zły byłby mój dzień, wiem, że wiele osób znajduje się w sytuacji dużo gorszej niż moja.

Kamyk wdzięczności
Rhonda Byrne, autorka bestselleru „Sekret”, powiedziała, że podczas kręcenia filmu pod tym samym tytułem najbardziej zapamiętała dzień zdjęciowy z Jamesem Rayem, założycielem The Science of Success and Harmonic Wealth, autorem korporacyjnych programów szkoleniowych używanych na całym świecie. Rhonda przejęła od niego praktykę codziennego
wszechogarniającego doznania wdzięczności:
– Każdego ranka pozostaję w łóżku, dopóki nie doznam uczucia wdzięczności za ten nowy dzień i wszystko, za co mogę być w życiu wdzięczna. Potem wstaję i gdy moje nogi dotykają podłogi, mówię „dziękuję”. Z każdym krokiem, zmierzając w stronę łazienki, mówię „dziękuję”. Wciąż powtarzam i czuję owo „dziękuję”, kiedy się ubieram i przygotowuję do nowego dnia. Każdego ranka wypowiadam słowo „dziękuję” setki razy. Robiąc to, tworzę swój dzień i wszystko, co się w nim wydarzy. Określam swoją częstotliwość na ten dzień i świadomie ustalam, jak ma przebiegać, zamiast zwlekać się z łóżka i pozwalać, by dzień przejął nade mną kontrolę.
Rhonda Byrne przekonuje, że nie ma bardziej skutecznego sposobu świadomego tworzenia swojego życia od bycia wdzięcznym. Wszyscy duchowi nauczyciele występujący w filmie i książce „Sekret” uznają wdzięczność za nieodłączną część każdego swojego dnia.
Jest w tym filmie piękna scena – Lee Brower, doradca finansowy, pisarz i nauczyciel, kiedy nie powodziło mu się zbyt dobrze, znalazł zwykły polny kamyk, schował go do kieszeni i powiedział sobie: „Ilekroć dotknę tego kamienia, pomyślę o czymś, za co jestem wdzięczny”. Jego znajomy z RPA zobaczył u niego ten kamień, wysłuchał opowieści i żartobliwie nazwał kamyk „kamieniem wdzięczności”.
Nie minęło kilka tygodni, a znajomy z Afryki przysłał do Lee Browera e-mail o dramatycznej chorobie swojego syna i prośbę, by przysłał mu trzy kamienie wdzięczności. Chciał, by były wybrane właśnie przez kogoś, kto potrafi być wdzięczny nawet w trudnej życiowej sytuacji. Brower wybrał ze strumienia trzy kamienie i wysłał do RPA. Kilka miesięcy później otrzymał e-mail: „Mojemu synowi się polepszyło, robi niezwykłe postępy. Ale musisz wiedzieć coś jeszcze. Sprzedaliśmy ponad tysiąc kamieni, po dziesięć dolarów za sztukę, jako kamienie wdzięczności, a zarobione pieniądze przeznaczyliśmy na cele dobroczynne. Bardzo Ci dziękuję”.

Co mamy, a co chcemy mieć
Joanna Boj, psycholog, autorka serwisu pozaschematy.pl, uważa, że powinniśmy dziękować i za to, co mamy i za to, co chcielibyśmy mieć: – Masz za co być wdzięczny. Dziękuj. Dziękuj za każdy dzień, za wszystkie dobre drobiazgi, które ci się przydarzają, za ludzi, którzy cię otaczają. Dziękuj też za to wszystko, czego pragniesz, a co jeszcze nie zaistniało w twoim życiu. To bardzo ważny element przyciągania energii, która pomoże urzeczywistnić twoje pragnienia i marzenia. Dziękuj tak, jakby to, czego chcesz, już się wydarzyło. Poczuj się tak, jakbyś już to miał i wyraź swoją wdzięczność.
– To działa – potwierdza Magda, trzydziestokilkulatka, która w ten sposób, wyrażając codziennie wdzięczność za wartościowego, kochającego ją partnera, wkrótce go spotkała.
Aby dziękowanie było codzienną praktyką, wybrała czas, gdy jechała do pracy i z niej wracała. Codziennie, przynajmniej dwa razy dziennie, dziękowała podczas jazdy tramwajem za to, że ten cudowny mężczyzna już przy niej jest, choć w rzeczywistości dopiero miała nadzieję go spotkać.
– Wspaniałym „skutkiem ubocznym” takiej praktyki, jak wykazuje badanie profesora Selingmana, twórcy nurtu psychologii pozytywnej, jest trwałe podniesienie nastroju i działanie antydepresyjne – mówi psycholog Joanna Boj.
„Ja dziękuję za smaczne śniadanie w dobrym towarzystwie, za muzykę o poranku i psa, który wskakuje mi do łóżka zamiast budzika – pisze na internetowym forum Lunia. – Piękne jest to, że gdy tylko wyostrzymy nasz umysł na widzenie dobra w życiu, ono natychmiast się pojawia. A właściwie ono cały czas w nim jest i tylko od nas zależy, czy będziemy je dostrzegać. Ach, chcę widzieć!”.

Pozytywne wzmacnia pozytywne. Czy zawsze?
Wdzięczność wynika z akceptacji, ze zgody na to, co mamy. Skupiając uwagę na pozytywach w naszym życiu, będziemy dostrzegać ich wokół coraz więcej. Co jednak, gdy – realnie patrząc – nasze życie akurat się rozpada, chorujemy, odszedł ktoś bliski? Co może być w tym pozytywnego?
– Gdy czuję się źle, mogę sobie wmówić, że czuję się dobrze, ale sedno sprawy nie ulegnie zmianie – uważa psycholog Joanna Boj. – By osiągnąć „prawdziwe” i stabilne poczucie szczęścia, trzeba często dokonać głębokich wewnętrznych zmian, a to nie zawsze jest takie przyjemne i kolorowe. Złe samopoczucie, problemy, brak sukcesu z czegoś wynikają – najczęściej z głębokich, często nieuświadamianych przekonań dotyczących siebie, zasad kierujących życiem, tego, na co zasługujemy itp. Wyciągnięcie tych przekonań na powierzchnię i praca z nimi prowadzą do prawdziwych zmian.
Nasze przekonania muszą wypływać z naszego wnętrza, a nie być odtwarzaniem narzuconych wzorców. Samo pozytywne myślenie, jeśli w nie nie wierzymy, niczego nie zmieni. Wmawianie sobie, że jest dobrze, gdy tak nie jest, to bezmyślna próba przetrwania. Żeby znaleźć pozytywne strony trudnych doświadczeń, musimy się nad nimi świadomie pochylić. Zastanowić, jaką lekcję ze sobą niosą, dlaczego nas spotykają, przed czym w przyszłości chronią.
– Gdy rozstałam się z mężem, przeżyłam coś na kształt żałoby – mówi Iza, czterdziestokilkulatka. – Rozpaczałam dniami i nocami, przeszłam wszystkie fazy opisywane w podręcznikach psychologii, których doświadcza człowiek po stracie kogoś bliskiego. Nie rozumiałam, dlaczego mnie to spotyka. Jednak wiele lat potem, gdy odszedł ktoś bliski, nieodwracalnie i na zawsze, wiedziałam, co mnie czeka, ale wiedziałam też, że cierpienie kiedyś minie i że sobie z tym poradzę.
– Powtarzam to często i będę powtarzać do znudzenia: zmiana powinna wychodzić z akceptacji stanu niepożądanego, a nie z buntu przeciwko niemu czy udawaniu, że go nie ma – mówi Joanna Boj. – Zbyt wiele energii tracimy na miotanie się, blokowanie i wierzganie, gdy brak nam akceptacji. Niewiele energii pozostaje na dokonanie zmian. I nie chodzi tu o poddawanie się. Chodzi raczej o powiedzenie: „tak, jest źle, widzę to”, a następnie – jeśli jest taka potrzeba – „chcę i mogę to zmienić”. Zarówno wrogość, jak i pozorna pozytywność są przejawem braku akceptacji stanu obecnego. Skonfrontowanie się wymaga siły, ale paradoksalnie daje też siłę dzięki poczuciu, że coś można zrobić. I nie oszukujmy się, to raczej nie dzieje się w weekend ani nawet w dwa tygodnie.

Co możesz zrobić już dziś?
Joe Vitale, jeszcze 20 lat temu bezdomny i bezrobotny, dziś autor wielu książek o marketingu, sukcesie i dobrobycie, specjalista nauk ścisłych, ale także dyplomowany hipnoterapeuta, przekonuje:
–  Sporządź listę rzeczy, za które jesteś wdzięczny. To ukierunkuje twoją energię i jednocześnie ukierunkuje myślenie. Nauczysz się być wdzięczny za wszystko, co rodzi w tobie pozytywne uczucia. Gdy tylko poczujesz się inaczej w związku z tym, co już masz, zaczniesz też przyciągać więcej dobrych rzeczy. Takich, za które będziesz wdzięczny. Mógłbyś rozejrzeć się wokół i powiedzieć: „No cóż, nie mam samochodu, jaki chciałbym mieć. Nie mam wymarzonego domu. Nie mam wymarzonego współmałżonka. Nie cieszę się zdrowiem, jakim chciałbym się cieszyć”. Zaraz, zaraz! Wcale tego nie chcesz. Skoncentruj się na tym, co już masz, za co jesteś wdzięczny. Być może są to oczy, którymi możesz czytać poniższe słowa. Być może jest to ubranie, które nosisz.
Tak, może wolisz coś innego i może dostaniesz to niedługo, jeśli zaczniesz odczuwać wdzięczność za to, co już posiadasz. A Ty? Za co możesz dziś podziękować?

Renata Mazurowska

tekst ukazał się we wrześniowym magazynie Wróżka
http://www.wrozka.com.pl/view/page/id/2624